potwornie dobra strona graczy

odwiedź nas: Facebook TeamSpeak

piątek, 20 listopad 2015 17:50

Promieniowanie Beta: Darkest Dungeon - Żeby nie było za łatwo

Jak miło pójść sobie w WoWie na dungeon, pozabijać parę potworów takich jak wielkie pająki, nieumarli, przyzwane szkielety Pit Lordów, czy demony. Zebrać loot i viola. Albo walczyć z okropieństwami w stylu Cthulu w Secret World. Idąc za ciosem – Dead Space, podczas konsumpcji tej gry sam musiałem co godzinę odpoczywać, aby nie sfiksować, ale Isaac twardo szedł przed siebie. No i oczywiście Outlast. Gdyby mnie spotkało coś takiego jak głównego bohatera, to pewnie bym usiadł i zaczął płakać, albo zjadłbym tę kamerę. Co łączy dungeony, loot, atakujące okropieństwa i stan psychiczny? No właśnie! Darkest Dungeon!

 


O co w tym chodzi? Toż to tylko cRPG z turowym systemem walki w 2D. A jednak okazuje się, że nie „tylko”! Studio Red Hook opracowało bardzo klimatyczną i mroczną produkcję, która wciąga jak pokeball. Mając do dyspozycji swoją ekipę, przemierzamy lochy, bijemy po głowach napotkane kreatury, wychodzimy, wracamy do miasta, urządzamy imprezy, później znowu do lochów i kolejna impreza itd. Z tą różnicą, że napotkane okropieństwa nam oddają i to dość mocno, wychodzimy mocno poturbowani, powrót do zrujnowanego miasta nie jest zbyt przyjemny, imprezy w tawernie czy opactwie polegają na zredukowaniu obciążenia psychicznego, a powrót do lochów w niepełnym składzie boli. Na szczęście na cmentarzu możemy odwiedzać poległych.



Kiedy trafiamy do miasta Hamlet, nie bardzo wiadomo, o co chodzi, po kilku walkach natomiast można odczuć ulgę, że to już koniec – w zależności od tego, w jakim stanie powrócą nasi bohaterowie (o ile powrócą). Każda potyczka to stres dla 4 osobowej drużyny, którego redukcja jest cholernie ważna! Każda postać ma pewną pulę stresu, który może zgromadzić, zanim zacznie świrować, dość często się zdarza, że podczas dłużej wyprawy, postacie zaczynają panikować, objawia się to negatywnymi efektami. A to stracimy turę, a to nie zaatakujemy, a to nagle konający bohater stwierdzi, że nie potrzebuje leczenia, bądź uzna, że się bijemy, zamiast kapitulować, bo przecież można jeszcze dużo zdziałać, kiedy cała drużyna ma 1 pkt. HP – jak z dziećmi… Albo facetami. Stres jak wspomniałem wcześniej, redukujemy w tawernie bądź w opactwie, w zależności od postaci, jej preferencji i cech. Jeden typek powie, że nie chce do tawerny, ale w opactwie też nie pójdzie do holu odpokutować, bo klasztor wydaje mu się bardziej atrakcyjny. I żeby nie było za łatwo, za wszystko trzeba bulić gruby hajs.





Oczywiście redukcja stresu to nie jedyne „atrakcje”, jakie czekają na bohaterów w Hamlet. Będzie można rekrutować nowych masochis…eee bohaterów. Są oni podzieleni na kilka klas między innymi: Krzyżowiec – coś jak paladyn, Plague Doctor – gość, który specjalizuje się w truciznach i DoTach, Dziewica – czyli healer, Grave Robber – laseczka, która posługuje się kilofem i sztyletami, dzięki czemu łączy ataki dystansowe z walką w zwarciu itd. klas jest całkiem sporo i można wymyślać wiele kombinacji ataków, lecz o tym trochę później. Hamlet oferuje także Sanitarium, w którym wykurujemy się z chorób, jak i pozbędziemy przykrych zachowań takich jak „God Fearing”, które uniemożliwia redukowanie stresu w innych miejscach niż w opactwie. Takich cech, czy dziwniejszych zachowań bohaterowie nabywają w trakcie podróży, stając się silniejsi i słabsi zarazem, ponieważ tak jak mogą nabyć negatywne kaprysy, tak samo mogą wyciągnąć wnioski z podróży i zwiększyć np. swoją siłę ataku o 10% w odpowiednich warunkach.




Miasto oferuje także ulepszanie i rozwijanie nowych umiejętności, wzmacnianie sprzętu czy kupowanie nowych artefaktów. Interfejs postaci jest przejrzysty, daje on wgląd do dostępnych umiejętności, cech bohatera, preferowanej pozycji walki, ekwipunku, czyli wszelkie niezbędne informacje w przedstawione w naprawdę fajny sposób.




Gdy drużyna jest już zrekrutowana i gotowa do walki wybieramy dungeon, do którego chcemy się wybrać, ustalamy pozycje każdego bohatera, idziemy do sklepu, robimy zapasy i wchodz…i jeszcze raz sprawdzamy, czy wszystko mamy! Przed walką istotną kwestią jest zakup pochodni, jedzenia, łopat, kluczy, antidotów, bandaży itp. Należy to jednak robić z rozwagą, ponieważ jeśli kupimy tego za dużo, to po wyjściu z lochów wszystko przepada, a zostają jedynie wyciągnięte z niego łupy. Gdy kupimy za mało, to wypali się pochodnia i bohaterowie zaczną się bardziej stresować bądź otrzymają negatywny efekt, kiedy zabraknie jedzenia.




Kiedy jednak wszyscy są gotowi do bitki, drużyna ustalona, a zakupy zrobione wchodzimy do lochów i zaczyna się walk…zabawa! Walka odbywa się w wymiarze 2D, gdzie bohaterowie i przeciwnicy stoją naprzeciwko siebie, zajmując określone pozycje na 1 miejscu (zaczynając od prawej) zazwyczaj stoi jakiś „warrior”, następnie na 2 i 3 „DMG dealerzy” i na 4 „healer”. Tak samo w przypadku przeciwników z tą różnicą, że u nich liczymy zaczynając od lewej. Wszystkie klasy dysponują 7 umiejętnościami do walki i 7 do używania podczas odpoczynku w lochach. Każda umiejętność do walki preferuje inną pozycję i może dosięgnąć wroga znajdującego się na określonej pozycji, np. rypnięcie mieczem krzyżowca może być wykonywane z 1 lub 2 pozycji i trafia pierwszy, lub drugi cel. Z kolei rzut sztyletami grave robberki wykonywany jest z pozycji 2,3,4 jednakże trafia 2 cele, które znajdują się na 2 i 3 pozycji. Istnieją umiejętności, które przesuwają bohaterów. Trafiony „wojownik” niekiedy ląduje na ostatnim miejscu i jego umiejętności są zazwyczaj nieprzydatne, więc kosztem tury zmieniamy jego pozycje. Na szczęście istnieją umiejętności, które po ich użyciu z automatu zmieniają pozycje atakującego np. o 1 do przodu. Ma to zastosowanie ofensywne, defensywne i możliwość kombo. Dla (kolejnego) przykładu „assasin” stojący na 2 pozycji używa umiejętności, która może być wykonana tylko z tego miejsca, trafia nieumarłego, stojącego na 4 pozycji przesuwając się na miejsce 1. Zaraz po nim atakuje krzyżowiec, który preferuje 1 pozycje, jednakże jedna z jego umiejętności może być wykonana tylko z 2 pozycji i dzięki poprzedniemu atakowi „assasina” dogodnie może zaatakować również cel, który znajduje się na 4 pozycji, w dodatku jest on osłabiony, ponadto wykonywany atak krzyżowca powoduje przesunięcie pozycji z drugiej na pierwszą i w ten sposób można pozbyć się wroga, który chowa się za sojusznikami. Możliwości jest sporo i warto je testować. Umiejętności, które zastosujemy podczas odpoczynku to zazwyczaj wzmacnianie i leczenie. Dostępna jest pula „ruchów” podczas odpoczynku więc należy wybierać rozważnie.




I tak sobie idziemy przed siebie, walczymy, uzupełniamy pochodnie, jemy i odpoczywamy. Podróż po lochach to poruszanie się po „korytarzach” połączonych ze sobą punktami A i B. Idziemy z jednego do drugiego, kiedy go pokonamy, wchodzimy do następnego i tak do końca. Podczas jednej podróży przez krótki korytarz zawalczymy aż 3 razy, a niekiedy przejdziemy przez 3 punkty A i B i nie uświadczymy żadnej walki. Oczywiście to nie znaczy, że idziemy bezstresowo! Możemy wpaść w pułapkę, która odejmie punkty życia, chyba że uda się wykonać unik zależny od statystyk bohatera, innym razem znajdziemy plecak poszukiwacza, w którym znajdzie się złoto, zajrzymy do szafki, która da nam bonusy lub do żelaznej dziewicy, która…sprawi, że „zdobędziemy” nową fobię lub negatywną cechę, która trzeba będzie wyleczyć. Zdarzy się trafić na zaporę, która może być odblokowana za pomocą łopaty, a jeśli jej nie mamy, to trzeba będzie się namachać rączkami kosztem zwiększenia poziomu stresu. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, Jednakże jeśli dojdziemy do końca, otrzymamy ekwipunek dla bohaterów o różnej jakości, złoto i łupy niezbędne do ulepszania budynków w mieście. Np. zwiększenie ilości osób znajdujących się w drużynie, zwiększenie skuteczności redukowania stresu, kupowanie lepszego sprzętu i redukowanie jego kosztu czy umożliwienie ulepszania umiejętności do wyższego poziomu. Jak mówiłem, żeby nie było za łatwo.




Gra przedstawione jest w mrocznym i ponurym klimacie średniowiecza, co nie znaczy, że jest to odpychające, wręcz przeciwnie jest to aspekt, który przyciąga. Świetnie zrobiona „rysowana” grafika przypominająca mi między innymi Tormentum Dark Sorrow. Pasująca oprawa dźwiękowa, oddająca klimat, czy to kiedy znajdujemy się w mieście, czy podczas eksplorowania lochów, no majstersztyk, warto przesłuchać! Lektor, który komentuje walki i nasze poczynania. No i opinie bohaterów wyrażane podczas walki bądź pobytu w Hamlet. Cały ten efekt może nie tyle co wgniata w fotel, ale uzupełnia produkcję, a są to elementy, zastosowane w Darkest Dungeon w taki sposób, jakiego nie uświadczymy w wielu innych produkcjach. Gra studia Red Hook zapowiada się obiecująco, w tej chwili można ją nabyć na steamie za 19,99 EUR i znajduje się w postaci Early – Acces. Tym, którzy nie mogą się doczekać i mają trochę za dużo pieniędzy po wakacyjnej pracy, z czystym sumienie polecam sprawdzić!







Ocena

8

Plusy

+świetna mechanika walki
+rozwój postaci
+metoda eksploracji
+genialna oprawa audiowizualna
+animacje walki
+zmusza do analizowania potyczek

Minusy

-czasem monotonna
-jeszcze za mało zbalansowana
Napisał 
Czytany 1285 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 29 listopad 2015 16:37
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.