potwornie dobra strona graczy

odwiedź nas: Facebook

poniedziałek, 30 listopad 2015 09:45

Star Wars: Battlefront - Z blasterem mi do twarzy! Wyróżniony

Napisał
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Star Wars: Battlefront, którego ojcem jest studio DICE znane z Battlefieldów i Mirrors Edge’a, jest trzecią odsłoną serii. Na szczęście zdecydowanie różni się od Battlefielda, więc obawy niektórych osób mogą zostać rozwiane.


 
Odpicowany jak Amidala na zebranie senatu.


Gra pod względem graficznym prezentuje się fenomenalnie! Możliwości silnika Frostbite 3 w Battlefroncie są bardzo dobrze wykorzystane. Produkcja zachwyca szczegółowością obiektów, odbiciami, światłem, efektownymi wybuchami i dużymi walkami do 40 graczy, w których wymienione elementy robią ogromne wrażenie. Dookoła gracza śmigają maszyny kroczące, zrzuty orbitalne laserowe pociski, przelatują granaty oraz mnóstwo innych postaci. Efektów jest mnóstwo, a gra niezachwianie utrzymuje 60 FPS na Ultra, gdzie w Heroes of the Storm odnotowałem spadek FPS do 34 podczas walk – brawo Blizzard. Optymalizacja w Battlefroncie pomimo tych wszystkich efektów jest świetna! Dawno nie grałem tak płynnie w produkcje od EA i tutaj sarkastycznie chciałbym pozdrowić Titanfalla. Największe wrażenie w Star Wars zrobiły na mnie odbicia słońca, które między innymi można zaobserwować na skałach, taflach wody czy śniegu, normalnie mistrzostwo. Świetnego efektu „oślepienia” można doświadczyć wychodząc z jaskiń. Co prawda nie widać wtedy przez chwilę przeciwników, natomiast można usłyszeć ich krzyki, wybuchy, salwy blasterów i zanim pojawimy się na polu walki już słychać nadchodzącą bitwę.





Piu, piu, piu! Blasterkiem w twarz!

A jak sprawdza się sama rozgrywka? Potyczki między Rebeliantami a Imperium wspierane przez maszyny kroczące, latające i bohaterów dają wiele frajdy i przykuwają do ekranu monitora. Strzela się płynnie, nie trzeba poświęcać zbyt wiele czasu, aby załapać, o co chodzi, a podążając za sojusznikami, też się nie zgubimy… zazwyczaj. Do pukania innych otrzymujemy 11 pukawek. W sensie nie tak od razu... należy je najpierw odblokować. Na 50 poziomów ostatni blaster jest dostępny od 25 poziomu i polecam to wbić szybko, bo jak balans w przypadku broni jest zachowany, tak ostatni pistolecik w sprawnych rękach jest naprawdę zabójczy. Do arsenału siania chaosu i zguby dochodzą karty, które są niczym więcej jak gadżetami czy perkami. Tak więc możemy nosić ze sobą 3 karty na raz, które są np. granatami, plecakami odrzutowymi, działkami pulsacyjnymi, torpedami czy perkami w stylu zwiększonej celności, bądź natychmiastowego chłodzenia broni – o właśnie! Osoby przyzwyczajone do molestowania przycisku „r” na klawiaturze oduczą się tego przez Battlefronta, gdyż nie uświadczymy tu amunicji, a bardziej trzeba kontrolować temperaturę broni, aby jej nie przegrzać.





Postać wyposażona w plecak odrzutowy, podczas skoku może zasypać przeciwników granatami, a Ci którzy wolą się kitrać powystrzelają ich za pomocą działka pulsacyjnego z dużych odległości. Podsumowując - każdy znajdzie styl dla siebie! Co więcej, możliwości customizacji rąk, w których trzymamy perki, można śmiało dostosowywać do danego trybu gry i mapy, a na nich dodatkowo bardzo często znajdują się znajdźki, pozwalające na pilotowanie myśliwców, wcielenie się w jakiegoś bohatera, wyposażenie się w potężne implodery termiczne, wieżyczki i całą masę innych bonusów.





Galaktyczny Globtroter.

Trzecia odsłona Battlefronta skupia się wokół walk na czterech planetach Hoth, Tatooine, Endor i Sullust. W zależności od trybu mamy do czynienia z mniejszą bądź większą wersją danej mapy. Łezka kręciła mi się w oku, kiedy po kilku latach od ostatniego włączenia Jedi Academy mogłem pobiegać na Tatooine koło „zaparkowanego” Sokoła Millenium. Wydawałem okrzyki zachwytu (w formie znanych nam słów zdziwienia), kiedy przedzierałem się przez gąszcze i bagna Endory, delektowałem się ciepłem płynącym z kaloryfera, kiedy w asyście AT-AT i Vadera mordowałem Rebeliantów na Hoth bądź jako Boba Fett gasiłem zapał przeciwników rakietami i miotaczem ognia na gorącej Sulliście. Jak to mówią: na ogniu, ogień, ogniem zwyciężaj… czy coś takiego.





Use the force Luke!

Mówią również: „lodówka nie zając, też pleśnieje”, a trybów w Star Wars: Battlefront na tę chwilę jest 9.
Pierwszy to „Potyczka”, czyli standardowy Team Deathmatch – małe mapy 20 graczy po 10 z każdej strony i kto szybciej uzyska odpowiednia liczbę fragów, wygrywa. Drugi i zarazem mój ulubiony tryb to „Strefa zrzutu”, na mapę spada kapsuła, a zadaniem 8 graczy po jednej i drugiej stronie jest ją aktywować i czekać aż się naładuje. Każda kapsuła to jeden punkt, kto przed końcem czasu zbierze 5, wygrywa. Jest to typowe utrzymanie punktu, w którym można poznać mapę, mechanikę gry i się szybko wdrożyć. A kto ma ochotę odciąć rękę synowi bądź odwrotnie, może odpalić tryb „Bohaterowie i Złoczyńcy”. Po 3 bohaterów z każdej strony i 3 ochroniarzy. Co turę jedna osoba jest bohaterem, a następnie ochroniarzem. U boku Rebeliantów staną Leia Organa, Luke Skywaker i Indiana Jones. Imperium z kolei pochwali się obecnością Lorda Vadera, Boba Fett’a, i Palpatine’a. Jeśli nie mamy dość wyżywania się na znanych postaciach „Łowy na bohatera” pozwolą 7 graczom przypuścić atak na jednego z nich, a kiedy zostanie pokonany to osoba, która zada mu ostateczny cios… pojawi się jako inna znana postać i zasmakuje tego, czego doświadczyła jego ofiara. Wygrywa ten, który uzbiera najwięcej fragów. W trochę mniejszym składzie, a mianowicie 6 vs 6 można przeprowadzić „Pogoń za droidami”, która polega na bieganiu za robotami i ich aktywowaniu… niezła zabawa, serio ubaw po pachy… Wiec może lepiej zdecydować się na „Ładunek”, czyli typowe Capture the Flag. W 7 trybie opuścimy na chwilę ziemię… bądź jakąkolwiek inną planetę w trybie „Eskadra” i poczujemy się jak ryba w wodzie… tylko że w powietrzu… za sterami TIE Fighterów, X-Wingów, a nawet Sokoła Millenium i całej reszty „lataczy” w wielkich powietrznych walkach.





A po wylądowaniu na stabilny grunt „Atak AT-AT” zostanie przeprowadzony w asyście AT-ST, myśliwców, bohaterów, dział, wieżyczek i wszystkiego, co zaoferuje ogromna mapa mieszcząca 40 graczy po 20 z każdej strony. A skoro jesteśmy już przy potężnych walkach to „Supremacja” pozwala na równie zacięte bitwy, lecz w tym trybie zmuszeni jesteśmy przejmować punkt za punktem, aż w końcu dojdziemy (hehe) do końca zapewniając zwycięstwo naszej sprawie. Każdy przejęty punkt, to dla jednej strony konfliktu wskrzeszanie się coraz bliżej przejętych objectivów, a dla drugiej schodzenie w głąb swoich fortyfikacji.





Niech moc będzie z Tobą.

Za każdy skończony mecz otrzymujemy punkty doświadczenia i hajsik, za który kupujemy bronie, gadżety i skiny do postaci. Podczas trwania bety myślałem, że customizacja postaci będzie jakoś konkretnie rozbudowana i w tym aspekcie się trochę rozczarowałem. Skinów jest dość dużo, jednakże bazują jedynie na zmianie twarzy i włosów. Dodatkowo musimy korzystać ze schematów, które zostały zaimplementowane, zamiast tworzyć i zmieniać postać od podstaw. Trochę smuteczek, ale da się przeżyć. Wyjątkiem są skiny na wysokich poziomach, lecz one również furory nie robią, ot trochę odbiegają od pozostałych.





Ciemna Strona Battlefronta.

Niestety jak każda produkcja, nie obejdzie się bez minusów. Battlefront ma ich parę, a niektóre rokowanie również są niepokojące. Przede wszystkim jak to w produkcjach EA bywa… Zminimalizuj grę, a już jej nie włączysz. Chcesz sobie pograć? W okienku Origin wystarczy kliknąć „Graj” i po wszystkim? Niestety nie! Przez tydzień pograłem bez problemów, a teraz gra się crashuje i nie chce włączyć. Pomogła zmiana oświetlenia na średnie i gra w oknie. Co prawda to pewnie po części wina sterowników i najnowszej aktualizacji, ale przed nią również sporadycznie występowały problemy techniczne. Jak dla mnie jest to robienie sobie jaj z pogrzebu, ponieważ nie jest to pierwsza gra EA, w której to występuje. Kiedy 4 raz z rzędu próbuje włączyć grę, a ta wita się ze mną błędem, to nie wiem, czy mam najpierw wylać swoje żale do EA, czy do AMD. W zaskakujący sposób produkcje indie nie mają takich problemów, a nawet wcześniej hejtowany przeze mnie Blizzard - oczywiście na potrzeby recenzji i podanego wyżej przykładu. Nie wiem, jakie są też zabezpieczenia przed osobami, które lubią wspomóc się programami ułatwiającymi zabijanie innych, a parę podejrzeń już miałem – chociaż to pojawia się w każdym zrozpaczonym mózgu, gdy 11 raz z rzędu zabija cię ten sam typ :P. No i cholernie irytujące wykrzaczanie tekstur. Tutaj pomogła zmiana oświetlenia na niższe, ale cos takiego jest niedopuszczalne. Pocieszające jest to, że szukając rozwiązania problemu, nie znalazłem zbyt wielu postów, które wskazywałyby częste występowanie wyżej wymienionych problemów. Co więcej, gram z osobą, która nie miała w Battlefroncie ani jednego technicznego glicza wiec jest całkiem dobrze. Ostatnim dość poważnym minusem jest doprowadzenie systemu DLC do perfekcji przez EA. Battlefront jest okrojoną wersją poprzednich części po to aby nachapać się hajsu. Rozumiem, że w czasach kiedy DLC są wydawane i od tego prawdopodobnie się nie odejdzie (chyba, że gracze się w końcu zbuntują) trzeba zarobić dodatkowe pieniążki, ale kurczę DLC, które mają kosztować coś koło równowartości gry? Uważam, że to gruba przesada.





I Am Your Father!

Podsumowując! Star Wars: Battlefront jest produkcją świetną aczkolwiek nie wolną od błedów! Bardzo casualową, ale mimo to świetną, nie trzeba siedzieć godzinami i rozkminiać jak tu kogoś zesnajpić, można wbić z komandosa rozwalić paru typa i umrzeć, albo wbić w grupę wrogów i po prostu umrzeć… W każdym razie osoby, które kumają jak grać w FPSy na pewną będą miały lepsze wyniki niż casualowcy, jednakże to nie zniechęca. Gra oferuje tyle trybów i rozwiązań, że każdy znajdzie coś dla siebie. Grafika to raj dla oka, wybuchy, lasery, przewracające się drzewa, na górze X-Wingi na dole AT-AT i 60 FPS – miodzio! Do tego marsz imperialny po zdobytym punkcie po stronie Imperium, charakterystyczne wybuchy imploderów termicznych, krzyki i komendy wydawane przez kontrolowanych żołnierzy – świetna sprawa. No i rozwój postaci. Jest co robić, co zdobywać i po co grać, trochę szkoda, że nie ma rang, punktów mmr czy swobodnej możliwości dołączania do wybranych przez siebie serwerów. Czasem zdarza się tak, że osoba na 1 poziomie walczy przeciw osobie na 50. Aczkolwiek to nie przeszkadza tej pierwszej wygrać potyczki, wiec uważam, że jest dobrze. I myślę, że dobry to będzie idealna ocena trzeciej odsłony Star Wars Battlefront!









Ocena

7

Plusy

+świetna grafika
+łatwość w strzelaniu
+płynność rozgrywki
+fenomenalna optymalizacja
+wiele efektów
+możliwość tworzenia aż 8 osobowego party
+niesamowity klimat Gwiezdnych Wojen
+czuć, że jesteśmy częścią wielkiej wojny

Minusy

-problemy techniczne
-DLC
-po czasie pewna powtarzalność map

 

Czytany 2580 razy Ostatnio zmieniany piątek, 25 grudzień 2015 19:58

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.