potwornie dobra strona graczy

odwiedź nas: Facebook

piątek, 23 październik 2015 19:30

Gramy grubo - czyli jak? Poznań Game Arena 2015

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Szybko przyszło i szybko poszło. Darmowy Sprite, atrakcyjne hostessy, cosplayerzy, a w tle gry, sprzęt i youtuberzy, PGA 2015 było więc owocne. Jak wygląda sama impreza, wiele osób wie, czy była „lepsza” od tej zeszłorocznej? Czego brakowało? Co zostało dodane?

Z mojej perspektywy, było ciekawie. Atrakcje zaczęły się już przed samym wejściem na targi, przechadzając się w towarzystwie osobnika, który całą swoją energię konwertował na gadanie po to, aby około godziny 16 powiedzieć „nie już mi się nie chce” nie mogłem się nudzić. (Zagadka: Jakiej płci była ta jednostka?) Same targi pierwszego dnia były bardziej tłoczne niż zazwyczaj, odniosłem wrażenie, że przede wszystkim były oblegane przez osoby, które uznały, że zmniejszą zużycie prądu w domu i wydadzą parę dyszek, aby pograć na PGA w to samo co mają zainstalowane u siebie – w sumie spoko sprawa. Były takie miejsca gdzie przed monitorami siedziały cały czas te same osoby i łupały w gierki.

 

 

A jeśli już o grach mowa spośród wielu ciekawych produkcji najbardziej w pamięć zapadła mi „Ghosts of Memories”, która miała swoją premierę pierwszego dnia PGA. Jest to gra przygodowa typu puzzle games przeznaczona na urządzenia mobilne na iOS i Android. Świetna oprawa audiowizualna, w tym ręcznie rysowana grafika pozwala cieszyć się rozwiązywaniem łamigłówek w rzucie izometrycznym. Ciekawe rozwiązania dla gatunku, specyficzny klimat nawiązujący do starożytnej perskiej cywilizacji wymieszany z astrolatrią w pierwszej chwili skojarzył mi się z Tajemnym Sanktuarium jedną z ciekawszych lokacji, które można odwiedzić w Diablo 2 wg mnie. Z tą zasadniczą różnicą, że Ghosts of Memories jest zdecydowanie ładniejsze i klimatyczne. Udało się chwilę pograć… Albo dłużej niż chwile, każdy, kto słyszał o Einsteinie wie, że upływ czasu jest dość względnym pojęciem. Miałem możliwość pogadać z ekipą wyżej wymienionej produkcji, dowiedziałem się, co przyświecało stworzeniu gry, jakie są plany i mam nadzieje, ze „GoM” będzie się dalej rozwijało, a pasja ekipy jak najbardziej sprzyja moim prośbom.

 


Wiecznie powtarzające się wideo pierwszego rozszerzenia do Wiedźmina 3: Serce z Kamienia przypominało mi, że jak ogarnę się z bieżącymi sprawami to spędzę więcej czasu z Yennefer. Przechadzający się wielkimi krokami Stormtrooperzy przypominali, że równie wielkimi krokami zbliża się premiera Battlefronta. Stoiska Xboxa pozwalały zakosztować nieco sportu i pobiegać po murawie, fani CS’a i LoL’a nie dawali odpocząć komputerom, a ci, którzy mają zajawkę na „chińskie bajki” mogli zaopatrzyć się w parę itemów z ich ulubionymi postaciami. Moim największym rozczarowaniem było brak zegarka Edwarda z FMA – coś czuje, że nigdy nie uda mi się go dostać.


Wszędobylskie LG 21:9 Ultra Wide informowały, że powoli trzeba sprzedać monitor kupiony 3 m-ce temu na rzecz nowego i przygotować się na pewną zmianę. MSI standardowo „No1. In Gaming” oferowało możliwość wypróbowania ich sprzętu w wielu produkcjach. I nie wiem czy to kwestia sprzętu, czy pełnego dostępu do postaci i skinów w Heroes of the Storm ale dawno nie miałem tak klimatycznej rozgrywki w HotS’a jak na tegorocznym PGA. 4 osoby w wykoksanych skinach z nickami PGA0cośtam + losowo dobrany Raynor, który wyglądał przy nas dość smutno. 9 minuta pod corem przeciwników, krzyczący członek drużyny, starający się za wszelką cenę doprowadzić nas do szału, spowodował, że organizatorzy konkursu na scenie przed nami musieli zwiększyć ilość decybeli wypływających z głośników, a przechodnie z przerażeniem przyglądali się naszej rozgrywce (dzięki Krzysiu!). Kolejny członek drużyny „coś mi tu nie pasuje”, przesiedział całą grę w opcjach, a później zdziwiony, że już koniec. Aikokami sukcesywnie dawała nadzieje przeciwnikom na wygraną swoim feedowaniem, a ja zastanawiałem się, jak to jest, że podczas gry z innymi czuje się osamotniony, a jednocześnie pogłębiam z nimi więź. I myślę, że to będzie odpowiednie podsumowanie tego krótkiego opisu tegorocznego PGA. Nie ważne kto to jest i co się dzieje, ale kiedy robisz coś z osobami, które podzielają Twoją pasję, jarają się tym, co Ty to pomimo niezrozumiałych okrzyków wojennych, zmieniania opcji gry i feedowania dobrze się przy tym bawisz.

E-Eight


PGA przywitało mnie zboczonym pingwinem, E-Eightem ubranym jak na pogrzeb i cosplayerkami, które zawstydzały mnie brakiem przekonania co do konieczności noszenia ubrań. 


Najtłoczniejsza z hal w sobotę to ta, gdzie odbywał się event Stars4Fans. Nie wytrzymaliśmy tam zbyt długo - ewakuuowałam się w stronę Game Industry Conference, żeby spędzić na wykładach kilka godzin, a E-Eight pognał polować na cosplayerki.


GIC to zdecydowanie najciekawsze miejsce na całym terenie targów. Przez całe trzy dni można było przeprowadzić wiele rozmów z przedstawicielami studiów tworzących gry indie, jak również z wyjadaczami branży (Unity czy Jujubee). Podczas GIC 2015 odbyło się ponad 110 wykładów o grafice, produkcji gier, programowaniu, udźwiękowieniu i wiele, wiele innych. Po raz kolejny byłam pod wrażeniem zarówno ilości, jak i różnorodności wystąpień. Każdy pasjonat gier, początkujący twórca czy Indie Developer mógł znaleźć tam coś interesującego. Prowadzący to ludzie przekazujący zarówno wiedzę teoretyczną, ale i praktyczną, gotową do zastosowania. Trzeba również wspomnieć, że wśród mówców byli: Tomasz Gop, Len de Gracia czy Ryan Pergent – nazwiska znane i cenione w branży gier.


Natomiast PGA można w skrócie opisać jako masa atrakcji, sprzętu oraz ludzi. Jak zwykle wpadłam na szalonych pasjonatów z którymi można było rozmawiać godzinami. Po wizycie na PGA pozostała mi gra Ghosts of Memories (którą już przeklinam za pożeranie drogocennego czasu, ale co tu kryć... jest dobra), nowi znajomi i zdjęcia zadowolonego E-Eighta z nie całkiem ubranymi dziewczynami. 

 

 

Aikokami

Czytany 1466 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 26 październik 2015 09:12